Pani mówi do Pana. Słońce grzeje, Pani ma chrypkę, 50 lat z groszami i klapki. Pan najpierw udaje, że nie słyszy i w myślach liczy drobne które ma w kieszeni.
"- Panie Janeczku!
- ...
- Panie Janeczku!
- A dzień dobry, dzień dobry!
- Panie Janeczku, urodziło się!
- Co?
- Słoń w karafce.
- ..."
Lubię Warszawę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz