W ostatni piątek szedłem sobie do LWW. Odkąd mieszkam bardziej na północy, chodzę najczęściej ulicą Karolkową, która nie jest najciekawszym miejscem Warszawy jakie dane mi było zobaczyć. Toteż z niewielkim zapasem czasu postanowiłem sobie pójść inaczej i odbiłem w ulicę Szarych Szeregów. Szedłem, szedłem i szedłem. Trasa, która miała być skrótem - okazała się drogą zupełnie na okrągło. Ale! Pooglądałem sobie miejsca, których nigdy nie widziałem. I okazuje się, że między terenami pokolejowymi, a hałaśliwą ulicą Kasprzaka znajduje się cicha, zielona wysepka. Z sympatycznymi - na pierwszy rzut oka - budynkami i zupełnie uroczym skwerem Alojzego Pawełka. Alojzy Pawełek to był lekarz i jeden z pionierów polskiego skautingu. Dlatego też 20 lat temu ten uroczy skrawek zielonej Warszawy otrzymał jego imię.
Zdjęcia nie mam, bo zapas się okazał za mały (czasu w sensie) i pędziłem jak głupi na próbę, co to i tak się zaczynała 30 minut później niż myślałem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz