Yga Kostrzewa, w ramach cyklu "Moje miasto", na łamach Akitivista.
Za około rok będę musiał wybrać między menelstwem, emeryturą i biznesem jeśli mam zamiar dalej chodzić po mleczakach. Albo zostać Ygą Kostrzewą i się ekscytować.
W każdym razie dzisiaj poszedłem w najzdrowszej fascynacji, bo wiedziony zwykłym głodem (neutralnym ideologicznie) do Baru Gdańskiego na ulicy Andersa. Zjadłem naleśniki z serem i krupnik, a jak wychodziłem to warknął na mnie jakiś pan z brodą i metalowymi kubkami.
mam tego A!
OdpowiedzUsuńnawet o audioriver pisali tam dwa texty pisane!
swoją drogą, pisać pracę o zanikających już barach mlecznych, to dopiero sztuka :D ile się człowiek nachodzić musi, najeść.
raz bylem w barze mlecznym na nowym swiecie i zjadlem dwa dania i sie kooompletnie nie jajadlem.ba,nawt nie poczulem.ale ja to pasibrzuch jestem.
OdpowiedzUsuńa czemu ten pan warknąu ?
aha,i powinno byc 10 wrzesnia,a nie wrzesien :]
OdpowiedzUsuń